Urodziłeś się i nic nadto.
Poza tym jesteś nad wyraz
zwyczajnym człowiekiem.
Poza tym jesteś nad wyraz
zwyczajnym człowiekiem.
Przegląd CEA, Bogu dzięki, mam już za sobą. I oto cała szarpanina, zdenerwowanie, pośpiech i stres opadły niczym płatki wiśni w Japonii albo jak liście drzew na jesień. Nauczyciele zadowoleni.
Krótki spis:
Rysunek: 5
Malarstwo: +4 (ponoć za dużo czerni na obrazach, peszek)
Rzeźba: 4
I widać jak na otartej dłoni w czym mi dobrze a z czym sobie nie radzę. Najgorszy jest tylko fakt, że wszędzie minę się z tymi trzema dyscyplinami artystycznymi kiedy wybiorę się na jakieś studia artystyczne.
Peszek. Nie muszę widzieć brył i przestrzeni, muszę tylko znać złącza.
Teraz tylko odzyskać resztę prac, namalować coś na konkurs, coś na Spe salvi i fajrant :3 zaczyna się malowanie dla siebie a nie dla CEA. Duża ulga i przede wszystkim szczęście (?). Może nawet zacznę z powrotem coś tak pisać. Któż wie.
Po za tym ciągła nagonka z Historii sztuki, że to dyplom, że to matura, że to ważne, że to reprodukcje. O właśnie w poniedziałek mam sprawdzian z baroku w Polsce. Milusio, sarmaci, złoto, blask i przepych (na szczęście przez sytuacje polityczną barok u nas nie jest aż tak widoczny jak we Włoszech). I brak cierpliwości do Ruszla na Meblarstwie.
Lecz jakby nie patrzeć życie jest równą pochyłą. Jeśli stanie się coś złego można spodziewać się po tym jedynie dobrych rzeczy :3. Jedną z tych dobrych rzeczy jest fakt, że, praktycznie rzecz biorąc, dzięki przypadkowi dostałam bilet na spektakl. Wszystko zaczęło się od urodzin koleżanki i niezadowolenia, że mamy czekać prawie 2 godziny na znajomą, gdyż ta ma napisać poprawę. W trakcje genialnego przypływu natchnienia, poszłyśmy zobaczyć wystawę, która była ostatnio w teatrze. Pech chciał, że właśnie ją ściągnęli a byli w trakcie montowania nowej - pokonkursowej fotograficznej. Jako że nam się niezbyt śpieszyło, a i planów nie miałyśmy to pomogłyśmy :3 a co tam, i tak mamy na co dzień do czynienia ze sztuką. W podzięce dyrektor wręczył nam bilety na spektakl.
Zatem jutro zaraz po wernisażu o 17 idziemy na Makbeta.
Nie ma to jak mieć dobre wyczucie czasu. C:

PS: Dodaję moje dwie prace z przeglądu CEA. Reszta trafi tu zaraz po tym jak je odzyskam. Mam zamiar się o nie mocno wykłócać.
10.03.2012 o godz. 23:25
komentuj (1)
Witam i z góry uprzedzam iż nie będzie to kolorowa twórczość własna w formie epiki, gdzie głównym bohaterem będzie znana (nie zagłębiam się w tematy czy lubiana) osoba show-biznesu. Możliwym jest również fakt, że nie będziecie tu wcale mile goszczeni. Nie oczekuję owacji na stojąco za każde słowo (słuszne lub też nie), które umieszczę tutaj.
Jestem człowiekiem (któż nie jest?) z dość, nazwijmy to, nieciekawym charakterem. Mogę być twoim największym komarem lub słodką przytulanką... albo jednym i drugim. Nie ważne ile razy spróbujesz mnie zgnieść - nie dasz rady. Moja wola przetrwania jest nie złomna. Jestem osobnikiem wrednym z natury, możecie nazwać mnie zimną suką, nie będę wam zatykać przez to ust. Ot, po prostu sobie istnieję a jeśli moja egzystencja przeszkadza wam - odejdzie.
Wracając do tego czego możecie spodziewać się w tym o to miejscu: zawróćcie już teraz jeśli myślicie, że jest to kolejne opowiadanie pseudo-twórczych artystek, które za opis przedmiotu podają link do zdjęcia. Nie będzie tu słodkich różowych dziewczynek, których iloraz inteligencji jest daleki do normy krajowej w USA.
To czego możecie się spodziewać będzie dla was niespodzianką.
Napomknę tylko, że wkrótce przeniosę się tu z innego bloga.
Niektórzy z was mnie znają, może nawet rozpoznają, zaś inni dopiero poznają (przed znajomością ze mną skonsultuj się z psychologiem lub psychoterapeutą).
Jestem człowiekiem (któż nie jest?) z dość, nazwijmy to, nieciekawym charakterem. Mogę być twoim największym komarem lub słodką przytulanką... albo jednym i drugim. Nie ważne ile razy spróbujesz mnie zgnieść - nie dasz rady. Moja wola przetrwania jest nie złomna. Jestem osobnikiem wrednym z natury, możecie nazwać mnie zimną suką, nie będę wam zatykać przez to ust. Ot, po prostu sobie istnieję a jeśli moja egzystencja przeszkadza wam - odejdzie.
Wracając do tego czego możecie spodziewać się w tym o to miejscu: zawróćcie już teraz jeśli myślicie, że jest to kolejne opowiadanie pseudo-twórczych artystek, które za opis przedmiotu podają link do zdjęcia. Nie będzie tu słodkich różowych dziewczynek, których iloraz inteligencji jest daleki do normy krajowej w USA.
To czego możecie się spodziewać będzie dla was niespodzianką.
Napomknę tylko, że wkrótce przeniosę się tu z innego bloga.
Niektórzy z was mnie znają, może nawet rozpoznają, zaś inni dopiero poznają (przed znajomością ze mną skonsultuj się z psychologiem lub psychoterapeutą).
Jestem zmienna.
Jestem cieniem.
Jestem kotem.
Jestem cieniem.
Jestem kotem.
Tagi:
watashi wa...


